Tytuł oryginału: Dečak koji je ukrao more
Autorzy: Milan Mihaljčić i Nemanja Paštar
Przekład z języka serbskiego: Ewa Oranowska
W domku na szczycie góry, daleko,
daleko od morza mieszkał chłopiec o imieniu Tomek. Tomek miał dziadka, który
również nazywał się Tomek - często dziadkowie otrzymują imiona "po swoich
wnukach".
Dziadek Tomek był kiedyś marynarzem.
Opłynął wszystkie morza świata i snuł na ten temat różne opowieści. Marzył o
tym, żeby przynajmniej jeszcze raz w życiu zobaczyć morze, ale był zbyt stary
żeby udać się w tak daleką podróż. Ze wszystkich opowieści chłopiec najbardziej
lubił tę, która nazywała się
"Chłopiec, który ukradł morze". Dziadek zaczynał ją tak :
Był sobie pewnego razu chłopiec, który
mieszkał w pałacu na szczycie góry, daleko, daleko od morza. Ojcem chłopca był
król i dlatego chłopiec miał wszystko na świecie co tylko można sobie wymarzyć.
Właściwie prawie wszystko. Wszystko oprócz morza.
W moim królestwie nie ma morza - tłumaczył się ojciec chłopca.
Najbliższe morze jest daleko, bardzo daleko, na południu, w innym królestwie. Co powiesz na jeszcze jeden basen? Ale
chłopiec nie chciał jeszcze jednego basenu. Chciał mieć morze.
Pewnego dnia król i jego syn wyruszyli
w podróż do południowego morza. Kiedy tam dotarli, zdarzył się prawdziwy cud.
Całe morze znikło.
Wyspy stały się wzgórzami, mewy wielce
zdziwione krążyły wokół osiadłych na mieliźnie statków, a łodzie rybackie
zwisały przywiązane do przystani jak breloczki do kluczy. W największej opresji
byli marynarze z łodzi na pełnym morzu - nagle znaleźli się w środku
przepastnej pustyni.
Nikt nie wiedział, co się dzieje. Nikt, oprócz ojca chłopca, króla.
Nie wiem jak to zrobiłeś, ale
wiem, że to ty zrobiłeś - srogo powiedział do syna.
Niektóre rzeczy możesz mieć, a
innych nie, nawet wtedy, kiedy Twoim tatą jest król. Natychmiast oddaj ludziom
morze, popatrz tylko ile im sprawiłeś kłopotu. Chłopiec milczał i spuścił
głowę.
Wyjrzał przez okno i już w następnej
chwili morze powróciło nad brzeg południowego królestwa. Wzgórza znów stały się
wyspami, marynarze odetchnęli z ulgą na swoich statkach i wszystko było tak,
jak dawniej. Nikt nie wiedział co się
naprawdę wydarzyło. Nawet król nigdy się nie dowiedział jak jego synowi udało
się ukraść morze. To na zawsze zostało tajemnicą.
Tutaj opowiadanie dziadka Tomka
kończyło się. Chłopiec Tomek sam siebie też pytał jak to możliwe, żeby ukraść
morze. Często wyobrażał sobie jak je kradnie i daje w prezencie dziadkowi,
który tak długo żyje żeby je jeszcze r raz zobaczyć.
Tego lata Tomek z mama i tatą po raz
pierwszy wyjechał nad morze. Kiedy tylko znalazł się na brzegu zapatrzył się na pełne morze.. Patrzył i patrzył
bardzo długo... i nagle odkrył tajemnicę z dziadkowej opowieści. Żeby
było nie wiem jak ogromne - zauważył Tomek - morze jednak może
zmieścić się w oku.
Potem znów spojrzał na morze , i paf -
w jednej chwili morze zniknęło. Wyspa przed nim zmieniła się we wzgórze, statki
i łodzie leżały na dnie, łódki rybackie zwisały przywiązane do przystani.
Zupełnie jak w dziadkowej opowieści.
Tomkowi zrobiło się wstyd w tej samej
chwili, kiedy zrozumiał, co zrobił. Najszybciej, jak tylko mógł oddał na
miejsce skradzione morze. Wszystko stało się tak nagle że ludzie opowiadali
potem, jak to wydarzył się cud i zdawało im się że na ułamek sekundy znikło
całe morze.
I w taki oto sposób Tomek wrócił do
domu bez morza.
Niektóre rzeczy możesz mieć a innych nie - powiedział swojemu dziadkowi. Dziadek poważnie skinął głową, chociaż nie bardzo
w tym momencie zrozumiał o co chodzi. A wtedy Tomek zmierzył dziadka
spojrzeniem od stóp do głów.
Zaczekaj chwilę - pomyślał - jeżeli w oku może się zmieścić morze, dlaczego nie miałby się zmieścić
jeden przygarbiony dziadek?
Przekonał mamę i tatę żeby go
natychmiast odesłali nad morze. Tym razem , promieniejąc ze szczęścia, był z
nim dziadek Tomek. Zgadnijcie sami jak podróżował?!
Czy
można ukraść morze?
Można,
ale nikt nie wie jak.
Oprócz
chłopca, który ma na imię Tomek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz