Tytuł oryginału: Hrastova ulica
Autorzy: Nemanja Paštar i Milan Mihaljčić
Przekład z języka serbskiego: Ewa Oranowska
Na
ulicy Dębowej, na skraju miasta, mieszkali sobie dziewczynka i chłopiec.
Na
ulicy Dębowej mieszkały trzy psy.
Cztery
koty.
Pięć
wróbli.
I
tylko jeden dąb.
Dziewczynka
i chłopiec często podlewali dąb.
Koty
go drapały, ostrząc pazurki.
Wróble
broniły go przed gąsienicami.
Psy
nigdy nie siusiały na jego pień. Przez szacunek.
Dąb
był jednak bardzo smutny. Przez całe życie nie poznał ani jednego drzewa.
Pewnego
dnia dąb zwołał swoich przyjaciół, żeby się z nimi pożegnać. "Wybieram się
w podróż, żeby poznać inne dęby. Nigdy o Was nie zapomnę", powiedział i
wyruszył w drogę.
Błądził
bardzo długo, aż do chwili, kiedy zobaczył las, a w nim dęby. Dęby go polubiły
i poprosiły, żeby został z nimi.
Bardzo
dobrze się czuł wśród swoich nowych przyjaciół. Zabawiał ich opowieściami o
swojej podróży, o życiu w mieście, o starych przyjaciołach. Chętnie słuchały go
nawet sowy i wiewiórki.
I nagle wszystko się zawaliło.
Odnaleźli go pracownicy miejskiej zieleni. "Miejskim drzewom zabrania się
zmieniać miejsce pobytu", wyjaśnili mu i zabrali z powrotem do domu.
Dąb był smutniejszy niż zwykle, smutny
jak nigdy dotąd. Żeby go pocieszyć dziewczynka i chłopiec rysowali dęby na
ścianach domów.
Koty wytrzeszczały oczy i pohukiwały
jak sowy. Psy skakały wśród jego gałęzi jak wiewiórki. Wróble włożyły kapelusze
na głowy i udawały pieczarki.
Wszystko na nic. Dąb tylko ze smutkiem
się uśmiechał.
Wkrótce oznajmił przyjaciołom, że znów odchodzi. "Wiem, że znów mnie
pochwycą", powiedział cichutko, "ale chcę jeszcze raz zobaczyć
dęby". I poszedł.
Zdążył dotrzeć do lasu, odnaleźć dęby
i przywitać się z nimi...
... zanim poszli po niego.
A kiedy wrócili do miasta, dąb z żalu
rozchorował się. Liście zaczęły mu opadać. Gałęzie usychały i łamały się.
Umierał.
Nagle ulica Dębowa opustoszała. Znikli
z niej dziewczynka i chłopiec.
Znikły trzy psy
Cztery koty.
I pięć wróbli. Dokąd oni wszyscy sobie
poszli?
Oczywiście do lasu, po dęby.
Wiedzieli, że tylko dzięki ich pomocy uratują przyjaciela. Usłyszawszy co się
dzieje, dęby nie traciły czasu.
Cały szpaler drzew przywędrował do
miasta.
Chory dąb wyzdrowiał. Wszyscy tańczyli
i śpiewali. Ulica Dębowa stałą się ulicą dębów.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz