Translate

środa, maja 28, 2014

Dwanaście kredek



          Pewnego dnia, rano, Krysia znalazła pod poduszką tajemnicze blaszane pudełko. Pudełko było płaskie, na pokrywce namalowany był różowy hipopotam, zielona łąka, niebieski strumyk i czerwone niebo z zachodzącym słońcem. Kiedy poruszyła pudełkiem w środku coś zagrzechotało. Krysia była bardzo ciekawa co jest w tajemniczym pudełku ale odłożyła je na bok. Najpierw musiała się umyć, ubrać i zjeść śniadanie.
          Wreszcie nadszedł moment otwarcia tajemniczego pudełka z różowym hipopotamem. W środku leżały sobie równiutko poukładane kolorowe drewniane kredki . Pachniały farbą i drewnem z którego były zrobione. W dodatku, w osobnej przegródce leżała temperówka i miękka, szara gumka myszka. Kredki leżały obok siebie w ustalonym porządku: żółta, pomarańczowa, niebieska, jasnozielona, zielona jak trawa i ciemnozielona, różowa, czerwona, fioletowa, jasno i ciemnobrązowa a na samym końcu czarna.
          Dziewczynka bardzo lubiła rysować i nie mogła się doczekać kiedy będzie mogła użyć nowych kredek, które znalazła rano pod swoją poduszką. W tym momencie do akcji wkroczyła temperówka.  Była naprawdę ostra więc wszystkie kredki były natychmiast gotowe do rysowania.
          Krysia zaraz po śniadaniu umyła ręce, przygotowała blok i kredki i usadowiła się z nimi przy swoim zielonym stoliku. Brała z pudełka potrzebne jej kredki po kolei, a te, które były jej już niepotrzebne  natychmiast odkładała  na miejsce tam, gdzie leżały przedtem. Narysowała niebieskie niebo z żółtym słońcem i białymi obłoczkami, kilka liściastych drzew i jedną choinkę, zieloną trawę a na niej białe i różowe stokrotki. Chciała narysować jeszcze bawiące się na łące dzieci i swojego psa, Łatka, ale nie udało jej się tego zrobić.
          Kredki zaczęły głośno rozmawiać, śpiewać różne śmieszne piosenki, a potem kłócić się która z nich jest ważniejsza i ma ładniejszy kolor. Przepychały się jedna przed drugą i same wchodziły Krysi wprost do ręki lub wypadały na stolik. Dziewczynka zupełnie nie potrafiła ich opanować. W dodatku wskakiwały do pudełka gdzie popadnie, niekoniecznie na swoje miejsca więc zrobił się okropny bałagan. Żółta kredka leżała razem z brązowymi, a różowa między ciemnozieloną i fioletową. Czerwona kredka popchnęła na sam brzeg pudełka pomarańczową a tuż za nią ułożyła się niebieska. W końcu czarna kredka zezłościła się nie na żarty i zagroziła, że za chwilę pomaże na czarno cały rysunek tak, że nie będzie na nim widać ani niebieskiego nieba z żółtym słońcem i białymi obłoczkami, ani drzew, ani choinki, ani trawy i stokrotek. Zmęczona tymi kłótniami i przepychankami odezwała się w końcu gumka myszka, która dotąd leżała cichutko w swojej przegródce. Myszka była niewielka, więc zaczęła podskakiwać coraz wyżej i wyżej tak, żeby zwróciły na nią uwagę wszystkie kredki. Wygarnęła im całą prawdę. Powiedziała, że wszystkie są jednakowo ważne, każdy kolor jest ładny i potrzebny bo gdyby  kolory kredek niczym się nie różniły, rysunki były by ponure i smutne a mają być przecież kolorowe i wesołe. Kredki uspokoiły się wreszcie, to prawda, niektóre były teraz trochę krótsze bo podczas kłótni połamały się i trzeba je było znów zatemperować. Wreszcie ułożyły się w pudełku w takiej kolejności jak powinny : żółta, pomarańczowa, niebieska, jasnozielona, zielona jak trawa i ciemnozielona, różowa, czerwona, fioletowa, jasno i ciemnobrązowa a na samym końcu czarna. Krysia spokojnie zamknęła pudełko. Teraz i ona i kredki mogły  spokojnie pójść spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz