Z góry bardzo dokładnie widać wszystkie sny, jakie śnią się dzieciom na
całym świecie. Pewien bardzo ciekawski aniołek, imieniem Marcelek, postanowił
zajrzeć do wszystkich snów więc zrobił w niebie małą dziurkę i przyłożył do
niej oko, CHOCIAŻ TO BARDZO NIEŁADNIE
PODGLĄDAĆ KOGOŚ PRZEZ DZIURKĘ. Marcelek
nie robił tego jednak ze zwykłej ciekawości, tylko dlatego, że miał pilnować,
żeby wszystkie dzieci spały spokojnie i wstawały rano tylko prawą nogą, bo
wtedy będą miały przez cały dzień dobry humor. Kiedy tak spoglądał z góry na
śpiące dzieci, nagle zauważył, że jedne sny są wesołe i kolorowe a inne szare i
smutne. Marcelek pomyślał, że coś z tym trzeba zrobić bo nie można przecież pozwolić,
żeby dzieci miały takie okropnie szare sny! Co by tu zrobić.....zastanawiał się
głośno Marcelek, żeby wszystkie dzieci
na całym świecie miały tylko same piękne i
wesołe, kolorowe sny? Trzeba by je chyba pomalować wiedział głośno sam do
siebie i poszedł do sklepu z przyborami
piśmiennymi który znajdował się tuż za rogiem. W sklepie pracowała zorza, Malwinka, bardzo wesoła i zawsze promiennie, tęczowo uśmiechnięta. Marcelek już od progu
powiedział grzecznie i dosyć głośno Malwince :”dzień dobry”, BO KAŻDY, KTO WCHODZI
DO SKLEPU POWINIEN GŁOŚNO I WYRAŹNIE SIĘ PRZYWITAĆ. Aniołek opowiedział Malwince co wymyślił, po
co przyszedł do sklepu i poprosił ją o największe pudełko różnokolorowych
kredek i temperówkę, na wypadek, gdyby któraś kredka złamała się podczas malowania. Malwinka zaproponowała mu jednak żeby kupił
farby i komplet pędzli różnej wielkości. Farby można ze sobą dowolnie mieszać i
wtedy otrzymamy o wiele więcej kolorów niż przy
malowaniu zwykłymi kredkami. Marcelek kupił więc naaaaaaaaaaajjjjjjjjjjwiększe
pudełko farb, trzy garście pędzli i pędzelków różnej grubości i popędził co sił
w małych skrzydełkach do siebie. Miał przecież przed sobą jeszcze tyle pracy.
Musiał odnaleźć i pomalować wszystkie smutne, szare sny dzieci z całego świata. Aniołek Marcelek włożył fartuch, żeby się nie pochlapać, ani nie pobrudzić skrzydełek skrzydełek farbami i zabrał się żwawo do pracy. Porozstawiał mnóstwo maleńkich miseczek z wodą do
rozrabiania farb, pędzle włożył razem do
dużego słoja tak, żeby wystawały tylko
ich końce można było łatwo znaleźć pędzelek odpowiedniej grubości i
zaczął się uwijać jak mógł najszybciej. Przedtem sprawdził jednak dokładnie
gdzie pochowały się wszystkie smutne szare sny które śnią się dzieciom i raz
dwa trzy, w mgnieniu oka, wszystkie te sny pomalował na tęczowo. Odtąd już
żadne dziecko nigdy nie będzie płakać przez sen, a kiedy się obudzi, jego buzia
będzie przypominała uśmiechnięte słoneczko w letni, ciepły poranek.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz