Krzyś dostał na urodziny od swoich dziadków piłkę plażową. Piłka była ogromna,
czerwona, w duże, białe kropki. Prawie jak biedronka. Tylko biedronki mają
czarne kropki. Toczyła się to w lewo, to w prawo, to znów podskakiwała wesoło
do góry. Późnym wieczorem, kiedy Krzyś już dawno słodko spał po całym dniu
biegania i skakania za piłką, ona ułożyła się do snu. Kiedy już prawie
zasypiała, usłyszała, że cała rodzina następnego dnia jedzie nad morze.
Oczywiście ona, piłka, też miała jechać razem z nimi. Rano, po śniadaniu tata
poukładał w bagażniku walizki, plecaki i torby, które były już wcześniej
spakowane. Mama tymczasem robiła pyszne kanapki na drogę. Cała rodzina wsiadła
do auta i ruszyli w drogę. Kiedy już wyjechali za rogatki, nagle Krzyś
przypomniał sobie, że swoją piękną, nową piłkę, zostawił w swoim pokoju. Zrobiło
mu się smutno, ale nie było sensu wracać. Tymczasem piłka, zmęczona całodzienną
zabawą z Krzysiem spała sobie spokojnie w kącie dziecinnego pokoju. Kiedy się
obudziła, w mieszkaniu było podejrzanie cicho. Piłka zastanawiała się gdzie się
wszyscy podzieli i nagle przypomniała sobie, że Krzyś miał wyjechać z rodzicami
na wakacje.
Nagle usłyszała, że ktoś otwiera drzwi. To sąsiadka przyszła podlać kwiaty i
nakarmić chomika. Piłka nie czekała ani chwili, wyskoczyła za drzwi, potoczyła
się po schodach aż na parter i wytoczyła przed blok. Nagle ktoś ją
kopnął i od razu znalazła się pod krzakiem, na trawniku obok placu zabaw na
którym ostatnio bawił się nią Krzyś. Leżała tam i zastanawiała się, co
dalej. Nagle poczuła że dotyka ją coś mokrego. To był nos Łatka. Jego pan,
Piotruś mieszkał na tym samym piętrze co Krzyś. Chłopcy chodzili razem do
przedszkola i przyjaźnili się tak, jak ich rodzice. Piotruś od razu poznał
piłkę Krzysia. Następnego dnia Piotruś z rodzicami i Łatkiem też mieli jechać
nad morze i spędzić wakacje ze swoimi sąsiadami. Piotruś podniósł piłkę, zabrał
ją do domu i od razu wsadził do swojego plecaka, żeby jej nie zapomnieć. Ciekaw
był jaką minę będzie miał Krzyś kiedy przywiezie mu nad morze piłkę której
zapomniał ze sobą zabrać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz